piątek, 13 kwietnia 2012

Król Lew 4 cz.1.

Pewnego dnia, mimo niepogoddy, Kiara wyszła z małżonkiem na trawę niedaleko sawanny. Tam położyła się obok Kovu i już miała zasnąć, gdy obudził ją cichy szelest. Cichy, ale mocny.
Kiara : Kto to? Kovu, obudź się!
Kovu : Co?! Co się dzieje!
Kiara : Chyba coś słyszałam.
Kovu : Chyba we śnie. Śpij dalej!
Lwica posłuchała męża i starała się zasnąć. Nic z tego. Po kilku minutach nadeszła noc. Chciała obudzić Kovu, ale nie było już go. W okół niej stało stado.

Dotty : Złapaliśmy Kovu. Złapiemy i ciebie!
Kiara : Nie! Zaraz, Nuka?!
Obok Dotty kręcił się Nuka. Z ciężkimi ranami dochodził do siebie
Dotty : Nuka to mój mąż. Chce się na was zemścić!
Kovu : WRRRR!!! Zostaw moją żonę!
I rzucił się wpsrost na lwicę. Nuka próbował chronić żonę, ale nie mógł.
Nagle :
Kiara : AAAAAA!!!!!
Kovu : Co się dzieje?!
Kiara : Ouch....chyba rodzę...
Kovu : Jakim cudem!
Kiara : Rusz się!!!!
Lew popędził po Rafikiego.
Po 6 godzinach :
Kiara : To chłopiec.
Kovu : Jak go nazwiemy?!
Kiara : Colin. Tak, Colin.
Mały lewek oparł się o matkę leniwie.
Potem przyszedł Simba.

Jego córka leżała, w łapach miała Colina.
Simba : Piękny książę. NIedługo oddam wam tron!
Kovu : Co?!
Simba ; He, he, nic się nie martw. Za kilka lat.

1 komentarz: